czy

modro_2

mmmmm

w raju

modro_444

test2

test

Trochę techniki - druk bezpośredni

Druk bezpośredni, jak sama nazwa wskazuje, polega na odbiciu wzoru z pokrytej farbą formy bezpośrednio na tkaninie. Farba drukarska pozostaje na powierzchni włókien, z którymi łączy się dzięki spajającym właściwościom oleju. Matryce do druku bezpośredniego miały różne kształty. Były wśród nich bardzo proste stemple z pojedynczą zdobiną zrobione z drewna, ale także z ziemniaka lub rzepy oraz klocki lub deski z twardego drewna z wzorem rytowanym wypukłym lub wgłębnym rytem. Sposób wycinania wzoru determinował kolorystykę odbitki - ryt wypukły drukował kolorowy wzór na jasnym tle, a wgłębny na odwrót – jasny wzór na ciemnym tle. Matrycę drukarską smarowano specjalnie przygotowaną farbą olejną o kleistej konsystencji i odbijano na płótnie. Przebieg procesu druku oraz narzędzia do niego służące znane są m.in. dzięki badaniom prowadzonym w okresie międzywojennym w okolicach Zamościa. Przybory do druku były bardzo proste. W podstawowym zestawie oprócz matryc znajdowały się poduszki do rozcierania farby i przenoszenia na deski, wałek do przyciskania płótna do matrycy oraz przybory do sporządzania farby – tłuczek do rozbijania brył farby, miseczka i łopatka do mieszania. Dobrą jakość druku zapewniało czyszczenie desek specjalną szczotką. Matryce do druku miały formę desek długości 110 – 120 cm i około 20 cm szerokości. Długość związana była z długością spódnicy. Najlepszym materiałem do wykonania matryc było twarde drewno gruszkowe. Wzory na formach rytowane były z obu stron, co znacznie zwiększało ofertę drukarza i oszczędzało jego siły podczas wędrówki. Farbę do drukowania rzemieślnicy z okolic Zamościa sporządzali z kupowanego w Lublinie lub Zamościu niebieskiego pigmentu – błękitu paryskiego, który w zależności od oczekiwanego odcienia rozcierano z kredą lub sadzą oraz kupnym lub samodzielnie zrobionym pokostem.

Jak widać warsztat drukarski nie wymagał skomplikowanych narzędzi, więc rzemieślnik mógł z powodzeniem wędrować po wsiach i dekorować dostarczany na bieżąco materiał. Miejscem, w którym rozkładał pracownię przenoszoną na plecach, bywała karczma lub dom położony w centrum wsi.

Wzory drukowano na dostarczonym przez klientkę domowym płótnie zszytym w pas o długości i szerokości odpowiedniej do uszycia spódnicy. Tkaninę przed drukowaniem nawilżano wodą i rozkładano na stole. Następnie farbę pobraną z naczynka rozcierano na poduszkach, aż uzyskała odpowiednią lepkość, później równomiernie przenoszono ją na deskę z wybranym wzorem. Matrycę kładziono na płótno i mocno przyciskano, później płótno wraz z deską odwracano i gładzono wałkiem, aby utrwalić wzór. W ten sposób kładąc wzór przy wzorze zadrukowywano całe płótno. Ozdobioną tkaninę zwijano w rulon wzorem ku dołowi i oddawano klientce, która rozwijała je w domu i suszyła. W ciągu letniego, długiego dnia zręczny majster mógł zadrukować materiał nawet na 20 spódnic.

Po wielokrotnym użyciu należało wyczyścić matrycę, gdyż zaschnięta farba wypełniała wgłębienia i wzór stawał się niewyraźny i rozmazany. W tym celu podgrzewano deskę nad słabym ogniem, aby nieco rozpuścić farbę i ułatwić jej usunięcie. Służyły do tego szczotki oraz nożyki, którymi przywracano ostrość konturom wzoru. Czyszczenie deski było pracochłonne i trwało kilka dni.

Techniką druku bezpośredniego można było uzyskać wzory wielobarwne – używano w tym celu różnych matryc do odbijania deseni powleczonych farbami o różnych kolorach. Wzory wydrukowane na tkaninie były trwałe, ale do prania spódnic z nich uszytych nie można było używać gorącej wody, która rozpuszczała farbę. Kobiety bardzo chwaliły drukowane tkaniny ze względu na ich urodę oraz walory użytkowe. „Ino szelepała po cholewach. A mocna była. I pies jej nie porwał, jak się zębiskami do niej uczepił, to i pojechał za nią, a ta nie porwała się. To nie dzisiejsze, co to ino fiut i już po niej”. Taką pozytywną opinię użytkowniczki zanotowano podczas badań.

Ekspozycję narzędzi służących do druku bezpośredniego, dobrze zobrazowaną technikę druku oraz przykłady wyrobów wykonanych tym sposobem, można zobaczyć na wystawie stałej w Muzeum Etnograficznym im. Seweryna Udzieli w Krakowie.

Justyna Masłowiec