czy

modro_2

mmmmm

w raju

modro_444

test2

test

O klocku drzeworytniczym i nieznanym korektorze

O klocku drzeworytniczym i nieznanym korektorze
Używane przez drzeworytników drewniane klocki kryją wiele tajemnic. Tworzyli je często ludzie niepiśmienni, kopiując wzory cieszące się zainteresowaniem. Nawet fakt, że autorem matrycy był drzeworytnik biegły w swym rzemiośle nie strzegł przed uchybieniami. Popyt na określone wizerunki i otaczająca oryginały aura cudowności sprawiała, że korzystano z różnych, często zawodnych wzorów.

W zbiorach Muzeum Etnograficznego w Krakowie znajduje się dwustronna deska pozwalająca na wykonywanie odbitek unikalnego przedstawienia, tzw. Werbunku Chrystusa, a z rewersu –wizerunku Matki Boskiej z Dzieciątkiem, zob. 36418 MEK. Oryginalna matryca została zakupiona w 1972 roku od działającego w Krakowie artysty Jerzego Panka (1981-2001). Ten wybitny współczesny malarz i grafik był w szczególny sposób związany ze sztuką drzeworytu. Stworzył własny styl odznaczający się swoistym rygorem, lapidarnością i umownością znaku, co dostrzeżono między innymi na IV Międzynarodowym Biennale Sztuki w Krakowie w 1972 roku i wyróżniono nagrodami na wielu innych wystawach. Stosując skrótowość rysunku jego sztuce blisko było do formy ludowego drzeworytu. Nic więc dziwnego, że podjął się współpracy z Muzeum Etnograficznym w Krakowie i w 1970 roku wykonał cykl odbitek z dawnych klocków zgromadzonych na przygotowywaną wystawę grafiki ludowej. Z tych czasów pozostał między innymi film, zob. Mediateka, gdzie tajniki sztuki drzeworytniczej prezentuje młody jeszcze artysta. Nie wiemy w jaki sposób Jerzy Panek wszedł w posiadanie wspomnianego klocka.

Ukazana na rewersie Matka Boska z Dzieciątkiem, zob. 36663 MEK, jest otoczona delikatnym ornamentem roślinnym. Syna trzyma na prawej ręce, a sam wizerunek przypomina liczne, otaczane kultem wizerunki maryjne w typie Hodegetrii, tu ukazanej w lustrzanym odbiciu i mniej hieratycznym ujęciu. To, co zwraca uwagę, to niekompletna inskrypcja u dołu: OBRAZ PANNY MARYI …RSKI OBIAWIONY R.P.1757. Usunięta bowiem została cześć nazwy odwołującej się do miejsca, w którym wizerunek funkcjonował. Również dotychczasowe poszukiwania związane z datą, nie dały pożądanego efektu, stąd hipoteza, że może chodzić tu nie o rok objawienia, ale wykonania klocka.

W 2013 roku niespodziewanie odsłoniły się jego wcześniejsze dzieje. W kolekcji drzeworytów ludowych Józefa Gwalberta Pawlikowskiego (1793-1852) uwagę badaczy zwróciła odbitka wykonana przypuszczalnie w latach 1801-1841, ewidentnie z tego samego klocka (zob. ECT.3043). Przez ponad 100 lat wygląd deski uległ zasadniczej zmianie, co potwierdza porównanie kolejnych odbitek. Grafika znajdująca się obecnie we Lwowie prezentuje napis bez korekty widocznej na współczesnych odbitkach. Autor zawarł w inskrypcji informację: OBRAZ PANNY MARYI TVRSKI OBIAWIONY R.P.1757. Obliczom Maryi jej Syna chciał nadać pozór trójwymiarowości, stosując gęste szrafowanie. Ten zabieg, w połączeniu z niechlujnym sposobem odbijania, dał na twarzach charakterystyczne zaczernienia. Z czasem, zapewne względy estetyczne spowodowały usunięcie owych szrafowań i rozjaśnienie twarzy ukazywanych postaci. Jeszcze ciekawsze wnioski nasuwają się w przypadku korekty inskrypcji. Klocek został bowiem wykonany zapewne przez osobę, która nigdy nie widziała oryginału i posługiwała się złym wzorem. Wizerunek z Turska w Wielkopolsce jest jednym z najbardziej znanych przedstawień maryjnych otaczanych kultem. Stąd wynikało długotrwałe i prawdopodobnie duże zapotrzebowanie na jego kopie. Łączy drzeworyt ukazujący Matkę Boską z Dzieciątkiem w całej postaci, wzorowaną na znanej rzeźbie z Mariazell, a także postać świętego Michała Archanioła oraz świętych Katarzyny i Barbary. W dobie baroku rozpowszechniły się samodzielne odwzorowania wizerunku Matki Boskiej Turskiej, przeznaczone dla pielgrzymów licznie napływających do tego sanktuarium. Wieść o doznawanych tam cudach na pewno sprawiła, że i na terenach odległych od Turska powstał popyt na obrazki z wielkopolskiego miejsca kultowego. I póki nabywcy nie orientowali się, że nabywają niezgodny ze wzorem wizerunek, było wszystko w porządku. Upowszechnienie druków dewocyjnych w XIX wieku mogło sprawić, że zorientowano się w popełnionym błędzie. Nieznany korektor dokonał niezbędnych zmian niezbyt „udatnej pracy”. Do odbitek można było teraz ręcznie dopisywać żądaną nazwę. To jednak przypuszczenia. Nie wiemy co przyniosą dalsze badania. Może kiedyś uda się dowiedzieć, jakie były dzieje opisywanego kocka i jak wyglądały kolejne wersje odbitek?

Grażyna Mosio